12/19/2012

Rozdział I

Dziś postanowiłam zrobić pierwszy krok, by wyjść z cienia Natalii. Moje luźne dresy zamieniam na obcisłe rurki, szerokiego nietoperza na dopasowaną bokserkę, a ulubione skejty na wysokie koturny. Pomalowałam oczy kredką i kilka razy przejechałam rzęsy mascarą. Następnie użyłam malinowego błyszczyka, oraz pokryłam policzki różem. Stanęłam przed lustrem i doszłam do wniosku, że wyglądam jak lafirynda. Jednak, obiecałam sobie zrobić wszystko, by się wybić. Do mojego stroju Natalia dodałaby jeszcze jakieś „słitaśne błyskotki", jak to ona mówi. Ale ona to nie ja. Kolejnym krokiem zmiany jest zastąpienie mojego ukochanego plecaka torbą na jedno ramię. Po całościowym odwaleniu się „a la wszetecznica" wyszłam do szkoły. Mam niedaleko, ale z każdym krokiem czułam wzrok innych ludzi na sobie. Przeklinałam się w myślach : „Dziewczyno, co ty z siebie zrobiłaś, do cholery?! Wracaj do domu i niech wróci dawna Sam". Ale dawnej Sam już niema, teraz jest tylko Samanta. Dziewczyna, kręcąca tyłkiem na prawo i lewo, której jedynym zmartwieniem są jej wiecznie szybko kończące się zapasy tynku na mordę. Odruchowo przejechałam prawą dłonią po policzku, w wyniku czego został mi ślad po różu do powiek na dłoni. Weszłam do szkoły z uśmiechem na ryju i postępując zgodnie ze wskazówkami z internetu, poprawiłam moje długie, blond włosy. To dla mnie nowość, bo zwykle mam je spięte, a dzisiejszego poranka je rozpuściłam. Są proste jak linijka, więc mogę iść na casting jako blondynka bez mózgu. Przyjęliby mnie od razu. Grunt to wiara w siebie. Ale chwila, skoro chcę być kimś innym to, jak mogę w siebie wierzyć? Nazwijmy to inaczej, chcę być drugą częścią mnie. Przed wejściem na schody sprawdziłam czy moja grzywka wygląda tak, jak powinna. Układałam ją prawie godzinę, by wyglądała jak grzywka typowych "site models". Weszłam na pierwsze piętro, co było nie lada wyzwaniem ze względu na mój stan, i jak prawdziwa modelka, szybkim tempem doszłam pod salę lekcyjną. Nie uszło mojej uwadze, że od wejścia do szkoły wszyscy się na mnie patrzą. Cieszy mnie to, widocznie moje starania nie poszły na marne. Teraz tylko poprawianie makijażu co lekcje i staranie się „nie zwracania na siebie uwagi". Nie będę robić z siebie pośmiewiska, dodając jeszcze gesty, najczęściej wykorzystywane przez Natalie. O wilku mowa, idzie tu.
Z daleka zauważyłam zdziwienie na jej twarzy. Podeszła do mnie.
- Samanta, czy to ty?
Chwila, jak to było...
- Kochana, ależ ja się za tobą stęskniłam! - powiedziałam najbardziej dziewczęcym głosem jakim umiałam.
- No, i teraz wyglądasz jak dziewczyna. Nie żebyś wcześniej tak nie wyglądała, ale... A z resztą, chodźmy się przejść.
Do cholery, nie nauczyłam się jeszcze chodzić z kimś obok, jak plastik. Dobra, samo pójdzie. Prawa, lewa, prawa, lewa, włosy, uśmiech, prawa, lewa, włosy, prawa, uśmiech, lewa, prawa, włosy, uśmiech, stop. Zatrzymałyśmy się pod klasą chłopaka Natalii, Daniela. Przyjaciółka podeszła do niego i bezczelnie wcisnęła mu język do ust. Patrzałam na całe wydarzenie z grymasem na twarzy.
- Cześć - wystraszył mnie przyjaciel Daniela, Natan.
Natan, obiekt westchnie co drugiej dziewczyny w szkole. Jednak, nie moim.


A oto i pierwszy rozdział bloga cichy płacz. Chciałabym Was poinformować, że daty opublikowania nowych rozdziałów są na podstronie "Zapowiedź.". Jeżeli macie jakiekolwiek sugestie, prośby, zażalenia i tym podobne, proszę pisać na podstronie "Spam.". Jak Wam się podoba rozdział? Pisany na tak zwane "odwal się", ale jakoś wyszedł. :3
Ustalmy zasadę : rozdział jest ciekawy = komentarz, okej?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz