- Tak?
- Tak się zastanawiam... no bo, ty byłaś z wieloma chłopakami... i... miałaś jakiś określony czas związku?
Blondynka spojrzała na mnie z wyrazem twarzy „O czym ty, do cholery, mówisz?", jednak po kilku sekundach uśmiechnęła się i upiła łyk gorącej czekolady.
- Oczywiście, że tak. To proste, mogę cię tego nauczyć - machnęła ręką. - Chodzi o datę rozpoczęcia związku. Jeżeli była parzysta, zrywałam po miesiącu. Jeżeli nieparzysta, to czekałam, aż mi się znudzi.
Głupia blondynka. Nie potrafiłabym tak zrobić. Teraz muszę się tylko dowiedzieć, od kiedy jest z Danielem.
- Czyli z Danielem zerwiesz za...?
- Dwa tygodnie. O ile wcześniej mnie nie zanudzi.
Wredna zołza. Jak mogę się z nią przyjaźnić? W ciągu dalszej rozmowy opowiadała, jak to całowała się z Danielem w jego pokoju, i nagle ktoś zapukał do drzwi i blablabla. Ta sama gadka co ostatnio.
Zasnęłyśmy około trzeciej nad ranem, a wstałyśmy po ósmej. To znaczy, ja wstałam, a Natalia gadała przez sen obracając się na drugi bok. Gdybym ją teraz nagrała i wrzuciła filmik na youtube, wyszłaby na idiotkę w piżamie ze jakąś żółtą gąbką na nogach, bodajże z Nickelodeon.
Myłam zęby, gdy w pewnym momencie rozdzwonił się telefon blondynki. Esemes. Bez skrupułów chwyciłam go do ręki i odczytałam treść wiadomości.
Od: <3Będę po Ciebie około jedenastej, kochanie. ; *Tylko jedna osoba mogła napisać takiego esemesa. Jednak, ku mojemu zdziwieniu, w spisie numerów miała go pod hasłem „Daniel ;*". Czyżby jechała na dwa fronty? Spojrzałam niepewnie w jej strone, by sprawdzić, czy dalej śpi. Spała. Poszłam do kuchni i czytałam kolejno wcześniejsze wiadomości. Nie miała wątpliwości. Chłopakiem, który pisał z Natalią był nie kto inny, tylko...
przepraszam, zaniedbałam to opowiadanie. no i dodałam ten megakrótki szósty rozdział.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz